Kariera inżynieraMentoring

Inżynier awansuje i panikuje

Będąc początkującym Inżynierem w korporacji człowiek codziennie się uczy, zdobywa doświadczenie. Podpatruje innych, przełożonych i często bardziej doświadczonych podwładnych. Mierząc się z korporacyjną rzeczywistością często myśli  „dom wariatów”. Wszędzie słyszy  komunikaty i polecenia, które rozumieją tylko wtajemniczeni.

Marzy by być jednym z nich – Kierownikiem, Managerem, szanowanym i niezastąpionym.

Inżynier jest świetnie przygotowany merytorycznie do pełnienia swych obowiązków. Z czasem nabiera doświadczenia, niezbędnych uprawnień. Jest gotów awansować…. Widzi, że jedni mozolnie pną się po szczebelkach kariery latami, a innym przychodzi to jakby od niechcenia 🙂 Zdobywając kolejne umiejętności praktyczne i awansując obserwuje sposoby kierowania zespołem i komunikacji między Kierownikami, Managerami, Inżynierami, pracownikami administracyjnymi czy robotnikami. I widzi jak jednym przychodzi to z łatwością, a innym podstawy komunikacji interpersonalnej sprawiają trudność. Bywają świetnymi fachowcami w swej dziedzinie, ale nie potrafią przekazać swej wiedzy czy kierować ludźmi.

I wtedy następuje wymarzony awans Inżyniera… Super. Kolejny szczebelek zaliczony. Na „robocie” zna się świetnie, więc nie widzi większych trudności w dalszej realizacji marzeń. Wreszcie może się wykazać, zostać docenionym i dołączyć do grupy, którą do tej pory podziwiał. Ale nie zawsze wszystko jest takie różowe jak się wydaje.  Inżynier zaczyna coraz mocniej dostrzegać potrzebę właściwej komunikacji, budowania kompetencji kierowniczych. Okazuje się, że kierowanie zespołem nie jest takie proste. Jest on układanką różnych osobowości, talentów, prywatnych sympatii i antypatii, które służbowo należałoby schować w kieszeń (co nie zawsze się udaje). Mnożą się pytania – jak sobie z tym wszystkim radzić? Jak nimi kierować, aby całość grała jak doskonała orkiestra? Jak ja się komunikuję? Czy wyrażam się zrozumiale? Nadaję się do kierowania zespołem? Dlaczego na studiach tego nie uczą?

Nikt nie rodzi się Alfą i Omegą. Jeśli Inżynier na początku swej drogi na szczyt, spotka Mentora, z którego może brać przykład, obserwować i uczyć się od niego czy liczyć na radę, można rzec, że „złapał Pana Boga za nogi”. Nie dość, że zdobywa doświadczenie pod okiem fachowca, to może liczyć na wzór przełożonego i wsparcie. Marzenie każdego Inżyniera… Niestety realia bywają różne, a że nie ma ludzi bez wad (nawet wśród Szefów), czasem trzeba uczyć się na własnych doświadczeniach i błędach. Grunt to nie popadać w panikę i ciągle się rozwijać.

Mówi się, że albo ktoś rodzi się by być Kierownikiem, albo nie. Nie zgadzam się z tym! Kierownikiem (niezależnie czy Robót, Budowy, Projektu, Biura, Działu) może zostać każdy z awansu. Tytuł stanowiskowy o niczym nie świadczy. Liderem trzeba się urodzić lub umieć ten potencjał wydobyć – mieć to „coś” co sprawia, że ludzie słuchają, szanują i chcą współpracować dając z siebie jak najwięcej. Często Inżynier  –  ten awansowany Kierownik Budowy, Projektu,  Manager nie zdaje sobie sprawy z tkwiącego w nim potencjału Lidera. Przestraszony mnogością obowiązków, ilością ludzi, którymi musi właściwie pokierować, miota się jak to zrobić właściwie i z pozytywnym skutkiem (czytaj z zyskiem dla firmy). Zapomina o drobiazgu – ktoś (Przełożony/Dyrektor) ten potencjał widział już przed awansem powierzając mu coraz trudniejsze zadania, projekty, coraz większe zespoły. Inżynier powinien „tylko” wydobyć to z siebie, odkryć na nowo lub uświadomić sobie posiadanie owego potencjału Lidera. Tylko jak?

Kompetencje kierownicze twarde i miękkie, umiejętność komunikacji wydają się być hasłami ogólnie znanymi i powszechnie stosowanymi. Wydają się…. dopóki nie trzeba ich zastosować w praktyce na co dzień. Nagle dotychczasowi współpracownicy stają się podwładnymi, a przełożeni współpracownikami. Jak z nimi rozmawiać? Jak wydawać polecenia osobom, które dotychczas siedziały na tym samym (podobnym) szczebelku kariery? Wątpliwościom typu: czy dam radę? czy pytaniom jak? nie ma końca. Skupiając się dotąd na zdobywaniu wiedzy merytorycznej, doświadczenia Inżynier zapomina często o czynniku ludzkim i rozwoju kompetencji miękkich oraz umiejętności komunikacji – bo tego nie uczyli na wykładach, ćwiczeniach czy praktykach ;-(.

Na szczęście na wszystko są sposoby i właściwi ludzie. Warto poznawać swoje mocne i słabe strony jako Człowieka, Lidera, rozwijać umiejętności słuchania i komunikowania, wiedzieć kiedy które i jak wykorzystywać. Poznanie siebie i rozwój swoich kompetencji to jedna z najlepszych inwestycji. To inwestycja w SIEBIE jako Człowieka i Lidera procentująca w pracy i w domu (w końcu to taka mała korpo z Szefem – Żoną, Kierownikiem – Mężem i Inżynierami – Dziećmi, które należałoby właściwie wyszkolić (tfu wychować), aby mogły swoje marzenia spełniać w przyszłości  😉

Inwestycja w Siebie będzie się tu niejednokrotnie przewijać i zawsze będzie tą najwłaściwszą. A te pytania – będą się błąkać codziennie w głowach Korpoludków…. Pamiętajcie, że odpowiedzi się znajdą… w odpowiednim czasie 😉

 

 

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *